Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krzyżykowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krzyżykowo. Pokaż wszystkie posty

niby mało robótek, ale zawsze coś :)

sobota, 3 listopada 2012

| | | 5 komentarze
Najczęściej ostatnio dzieje sie wokół Kajtucha. Cóż....ciotka szaleje i ciągle o Młodym myśli.
Pokazywałam dżdżownicę?

Najpierw w wakacje była dżdżownica
potem pamiątka Chrztu:
i Szatka - ta szczególnie podoba mi się. Zdecydowanie kocham prace na lnie
Jakoś tak nie po drodze mi ostatnio z robótkami, blogami....Jakkolwiek robótek troszkę przybyło, to nie czytałam Waszych blogów od m-cy....
Praca, dom, praca, dom....trochę robótek
troszkę książek - kryminały, jak zwykle :)
Pozdrawiam tych, których czasem wiatr tu zawieje :)






wolne

czwartek, 26 lipca 2012

| | | 3 komentarze
uwielbiam
chcę celebrować.... pierwszy dzień, który jest jak święto. W tym roku miałam dwa podejścia: Pierwsze miało byc w poniedziałek (gdy rozpoczynałam dwudniowe wolne), drugie dzis (gdy rozpoczyanałm urlop)
W weekend przed pierwszym byliśmy na wsi u rodziców i siostry. Odbyłam szpacerek w lesu, nachapałam się widoczków

nadźwigałam własnego ciała, wiec kręgosłup okazało sie, że mam...cały obolały. Kajtek poprawiał humor i zapominałam o wszelkich niedogodnościach
Młody śpi najczęściej tak:
Powróciliśmy do domu.
Miał być poniedziałek, co oznaczało, że nie wstaję przed południem, że śniadanie będzie trwać godzine (twarożek ze szczypiorem i rzodkiewkami), z kawą z mlekiem zagęszczonym i książką.
Cóż...po 9 obudziła mnie siostra wchodząca do mnie z dzieckiem i z naszą mamą....Okazało się, że przyjechała do Płocka celem zmiany pediatry. Ze snu nici, ze spokojnego, samodzielnego śniadania też....z planów zakupowych też......Młody ma kłopoty ze snem, więc myślałyśmy, że nie będzie spał i pójdziemy z nim do miasta zrobić jakiekolwiek zakupy, bo lodówka pusta. Taaaaa....jak sie położył u mnie w sypialni...spał 3, 5 h!

 Na całe szczęście Ela zmieniła lekarza....okazało sie, ze pani doktor nie dość, że źle mu podawała leki, to jeszcze nie powinna jakichśtam szczepień dawać wcześniakowi....a jakieś powinna, a nie dała.....wrrrr

Wtorek spędzony u wujostwa, u teściów....
Środa...w pracy, potem u babci (już jej lepiej, zaczyna chodzić, jest aktualnie w prywatnym domu opieki).
w nocy załatwiłam nam miejscówkę wyjazdową. jedziemy tu: http://www.bukowydwor.pl/

Czekałam na czwartek.....na długie spanie...
Wstałam dziś o ...11....19 (!!!!!!)
Wstawiłam pranie, przeczytałam pocztę, przejrzałam fb, pogadałam.....i zasiadłam do śniadania....7 telefonów (!!!)....
Ale to nic.....
dzień upłynał mi miło...zrobiłam leczo z cukini/kabaczka (nie rozróżniam), obgotowałam fasolkę, przyszedł KM z pracy i sie zdziwił, że jestem w piżamie (taki dzień dziś mam i już)
A na tamborze pamiątka chrztu dla Kajtucha
Obmyślam już szatkę...mam len 32 biały.
Urlop ogłaszam za rozpoczęty!!!!!!
ps. książek pozamawiałam, pokupowałam w sklepach stacjonarnych...ze już mi sie geba cieszy, gdy o nich pomyślę

Udanych wakacji wsiem i wobec życzę, kochani




ostatnie robótki

piątek, 22 czerwca 2012

| | | 4 komentarze
powstały głównie dla Kajtucha, cuda rodzinnego

Młode dziecię jutro kończy miesiąc, rośnie i zdrowo się chowa
kilka fotek:








i powstały 2 sweterki giganty (ciotka sie nie obcyndala....niestety ma megametrowkę w oczach)

 Powstała malizna xxxowa dla naszej Pani sekretarki, Eli


róbótki

czwartek, 8 marca 2012

| | | 2 komentarze
bo nie tylko samą pracą się żyje (ponoć)
Jako że w ciemne dni niewiele robótkowego jestem w stanie zrobić i odkąd praca trwa od 8 do 18...... no cóż....
Ale o zdrowie psychiczne dbać należy :)
Zaczęłam więc dwie robótki (odłożywszy na bok kogutoja - serce krwawi, ale tym bardziej chętnie wrócę do niego).
Pierwsza to SAL na fb grupie
Robię na lnie 32 ct jedna nitką na jednej nitce materiału (wmawiam sobie, że nie żałuję tej decyzji)
Tak wygląda dziś wieczór



No i w końcu odkopałam zielonkę....melanżową włóczkę, którą kupiłam specjalnie na jedno takie poncho....wzór cudnej maści.....ale musiałam go odrzucić.....durna jestem i tyle. Melanż zbyt częsty/duzy...wzór nie byłby widoczny.....

Kombinowałam
Próbki znienawidzone robiłam
wymyśliłam
nawet może być :)

Walenty

środa, 15 lutego 2012

| | | 3 komentarze
Był. Wyczekiwany. Z zapowiedzianą wizytą władz. Przyszedł viceprezydent do spraw polityki społecznej czy socjalnej, pani z UM, pan z UM (z Wydz. Edukacji) i szef zarządu jednostek budżetowych.

Okazało sie, że najlepiej poinformowanymi osobami są osoby, których sprawa najmniej dotyczy, czyli woźne. Plotka od nich przekazana okazała sie prawdą. Propozycja (jak podkreślił prezydent, propozycja, nie decyzja) jest taka, by nas przenieść. Będzie uchwała Rady Miasta o tym, żeby zacząć o tym myśleć na poważnie. Potem kolejna uchwała, żeby wejść w fazę realizacji (zlecenie projektu itp).Potem do maja końcówki czekamy na decyzje co i jak.

w skrócie:
Nasz budynek nadaje się do rozbiórki
Nie nadaje sie do remontu
Miasto wycofało się z inwestycji budowania nowego obiektu(bo za drogo, drożej niż zakładali, bo za długo, na pewno wyszłoby dużej niż założyli)
Gimnazjum, do którego chcą nas przenieść nie wykorzystuje w pełni warunków lokalowych
Będą się starali sprostać naszym oczekiwaniom
Jesteśmy z nimi w pełnym kontakcie, są otwarci na sugestie i pytania. Jeśli będziemy chcieli pogadać, oni wrócą i pogadają
Czy mamy jakieś pytania

...

Nikt nam nic nie powiedział przed spotkaniem (o czym będzie, jakie są "oferty")

Nie przygotowaliśmy się do rozmowy (choć owszem padły gorące pytania, wątpliwości)

ejch...


żeby nie było, że żale tylko, to troszkę robótkowo
Powstało dla jednej koleżanki

Taki widoczek zastałam na Starówce

Takie coś znalazłam na jednym ze zdjęć , do których pozowały maluchy na zajęciach (w ręku miały wielkie serce i miały dawać całusy :)

koniec roku tuż tuż

piątek, 30 grudnia 2011

| | | 7 komentarze



Oj....dawno mnie tu nie było......
Tak sobie mówiłam w duchu: "Jak skończy sie wrzesień....to odetchnę". Potem to samo było z październikiem....listopadem.....no i mamy końcówkę grudnia.....
Duuuużo się działo.... Powiem w skrócie: zmiana prawa oświatowego, zmiana na stołku dyrektora w mojej pracy, zmiany zmian w zakresie dotychczasowych obowiązków, nowe obowiązki, zmiany w nowych obowiązkach .... itp itd....... Różnie to przeżywałam...organizm odmawiał posłuszeństwa......
Aktualnie w pracy wyszłam na prostą :) Co mnie cieszy bardzo, bo brak snu nie jest pomocny.

Jako że postanowiłam nie narzekać, nic Wam nie pisałam.....Wpisy każdego dnia wyglądałyby żałośnie.....Źle znoszę zmiany...a zmienianie wprowadzonych zmian, po czym dokonywanie w nich kolejnych poprawek.....cóż....ale już wsio uprasowane :)

Robótkowo.......dużo tego nie było. Skończyłam DIMka



Deserek dla Kasika

i kilka kartek powstało:



A teraz może pobiegam po Was, co?
Wracam na łono blogowe :)
buziaki noworoczne dla wszystkich!!!!!!!

miało być długo treściwie

niedziela, 9 października 2011

| | | 11 komentarze


ale nie mam siły.
Chciałam podzielić się trochę tym, co u mnie, ale zebranie myśli graniczy z cudem. Zawodowo, emocjonalnie.....huśtam się trochę, ale chyba bardziej umysłowo, bo na zewnątrz jakoś ogarniam.
Chyba.
DIMa nic a nic.......

Za to właśniem wróciła z Wawy z chrzcin Ignasia, synka mojego brata ciotecznego.
Zrobiłam Mu pamiątkę (głównie xxxowałam w ubiegły weekend, podczas choróbska przeklętego, które nie chciało se pójść....)

na multiply, jak zwykle można powiększyć

Pomidorki kolejne czerwienią sie cudnie
Myślałam, ze jak przeminie wrzesień......odpocznę....Cóż połowa października, a ja ciągle na wysokich pracowych obrotach.
(Ciekawe kiedy KM sie zbuntuje...)

Życie seksualne cykad

niedziela, 18 września 2011

| | | 14 komentarze

Taki temat tekstu miałam na maturze z angielskiego. Gdy dostałam tekst, zbaraniałam...chciałam wstać, podziękować i się pożegnać........Ale na szczęście zobaczyłam błagalne spojrzenie Mamy, która właśnie kanapki wniosła szanownej Komisji. I wtedy przejrzałam dokładnie słownik angielsko-angielski, przypomniałam sobie piosenkę Maanamu. I.......... poooooooszło!Dodam, ze była to jedyna 5 na maturze :))
Ale czemu o tym piszę? Otóż wczoraj było 25 lecie Farben Lehre w Płocku. Darmowe koncerty, bez żadnych burd, czysta kulturka. Wybawiłam się, poskakałam...Super było. Goście zaproszeni dali świetne koncerty. Niestety nie dotrwałam do samego finału, ale kilka kalorii zbiłam na Akuracie, Raggafaya, Eneju (REWELKA), Kamilu Bednarku & Starguardmuffin (SUPER), Zmazie.
No więc Enej nagrał wersję regałową "Cykad na Cykladach" - ludzie darły głosy. Tu wersja z Korą



a poza tym?
Bardzo trudny tydzień za mną......w pracy....zmiany, nowe ustalenia........ALe jeszcze za świeżo, żeby spokojnie o tym mówić......

I męczę DIMa.....męczę, bo nie lubię robić nic na siłę.....a jak mnie termin goni....to już odczuwam to jak przymus.......i tęsknię za drutami....................


AAAAAAAAAAAAA!!!!!!!! zjedliśmy z KMem pomidorka z krzaczka z balkonu. 7 innych rośnie:)))

SAL

piątek, 9 września 2011

| | | 0 komentarze
Ogłosiła Ania
:))))

postanowiłam napisać

piątek, 2 września 2011

| | | 19 komentarze


Emocje jeszcze mi nie opadły po powrocie do pracy. Wczoraj 5-godzinna Rada z nową dyrektorką. Jak to dobrze,żze jednak wczoraj nie siadłam do kompa.....Nie lubię smucić, narzekać i doszukiwać się problemów tam, gdzie go może wcale nie być. A tak mi się czasem dzieje. Wczoraj miałam kumulację takiego nastroju. Może to wczorajsze ciśnienie i pulsujący ból głowy???
Po przespaniu się, znaczy po spaniu do prawie 11 (!!!!!), wczorajszym postanowieniu, że dziś
umyję okna, coby zbyt dużo nie myśleć (no i żeby w końcu zobaczyć cokolwiek przez nie:)), po tym, jak nie odczuwam dziś świdrów ani młotków w głowie, po 2 rozmowach
telefonicznych, które mnie troszkę uspokoiły......dziś mi lepiej. Dziś postanowiłam nie myśleć o zmianach, jakie chcę/muszę wprowadzić w moim pensum w pracy i czy mi się one w ogóle udadzą, bo nie wsio jest zależne tylko ode mnie. Dziś umyję te okna, zrobię zakupy babci (która jeszcze 2 dni temu niczego nie potrzebowała, bo jej jeden z synów zrobił górę zakupów, ale wczoraj wieczorem zadzwoniłam (bo a nóż widelec przypomniało Jej się o papierze toaletowym, albo jakimś kremie), no i lista jest długa....z raczej podstawowymi składnikami, typu wędlina, mięso.....No ale to moja babcia...:))

Tak więc.....powiem o czymś przyjemnym:))
Byłam w kinie (co, jeśli chodzi o mnie jest raczej wyczynem). Nie chadzam do kina w celach intelektualnych, z chęci przeżycia strachu czy rechotania się, nie chodzę też w celach melodramatycznych uniesień. Jak widać większość repertuaru kinowego odpada. Nie lubię w kinie myśleć, bać się, denerwować głupimi komediami, wzruszać nad losem uciemiężonych.
No i jak KMowa siostra cioteczna zaproponowała nowość Woody'ego Allena........hym.....no cóż........Poszłam na całość, możnaby rzec:)) Nie sprawdziłam o co w nich chodzi, żadnych recenzji, treści, nic!
I absolutnie nie żałuję!!! Absolutnie. Film, dla mnie zupełnie "nieallenowy", nie zmęczyłam się, nie bolała mnie głowa od zmieniających sie postaci, przeplatających wątków. Odpoczęłam i wyszłam z kina w miękkim nastroju:))

A co w robótkach? Ano nic. Zupełnie. Mam nadzieję, ze wieczorkiem usiądę i podłubię DIMa. A teraz wklejam zdjęcia porównawcze, praca teściówki wg nici i na oryginalnej kanwie i moja,
przerobiona.

DIMowo i eksperymentalnie

piątek, 26 sierpnia 2011

| | | 14 komentarze

Jak wiadomo co poniektórym, na chybcika xxxuję prezent na 35 rocznicę ślubu rodziców. Termin goni......mam nadzieję, że się uda. Do metowej daty jest mniej niż 2 m-ce......
Haftuję przerobionymi nićmi z DIM na DMC....do tego wzięłam białą kanwę....te zmiany, a raczej ta ostatnia bardzo mnie niepokoją, o czym pisałam już na multi......Generalnie mknę do przodu i......się zobaczy :)
Taki jest stan dzisiejszy:
To prawie połowa.......
Uda się, co? Z terminem......Inne robótki w kąt....i się uda......bo musi......

A poza tym?
A poza tym kilka długich m-cy temu zaczęłam eksperyment pomidorowy. Jako, że ja absolutnie ani ręki ani wiedzy o roślinach nie mam, eksperyment należałoby nazwać

roślinnym w ogóle. Po przeprowadzce teść przesadził moje kwiaty, część mi oddał, część jeszcze u niego. Dostałam od niego kilka sadzonek pomidorków koktajlowych. Zasadziłam na balkonie, w brzydkich bardzo doniczkach czarnych , skakały po balkonie, aż w końcu znalazłam im miejsce, w którym ani nie marniały, ani nie więdły, a rosły. No więc pięły się, pięły, obrywała zbędne kłącza....aż osiadły na laurach na kilka tygodni....mniej więcej na wysokości 50 cm. No ale ja dalej podlewałam, obrywałam itd.
No i dziś odwiedziła mnie siostra. Wyszła na balkon celem dotleniania płuc nikotyną. No i wrzeszczy z balkonu:"TYYYYYYY, a ty wiesz, ze pomidory ci 2 urosły?????????????". Pognałam na balkon w try-miga, w locie łapiąc aparat.

Obfociłam:))))
Doliczyłąm sie większej liczby pomidorków. W sumie z 6 doniczek w 3 jest razem 7 pomidorków!!!!!!!!!!
Ależ zdolna jestem!!!!!!!!!!
Kwiaty jeszcze mi nie padły, znaczy z 7 doniczek z fiołkami, 3 tylko zakwitły......Ale nie wiem czy to czasem nie jest wina miejsca na parapecie.......Te 3 były na końcu, obok siebie.....W drugim pokoju 3 donice na podłodze (żyją, wypuszczają nowe elementy). 5 doniczek na parapecie (żyją), nawet hoja puściła z siebie jedno drewniane długie coś (tak ponoć ma być, nie tylko liście, kwiaty, ale oznaką tego, ze jest oki i się rozwija są te długie pałąki, o czym się niedawno całkiem dowiedziałam słysząc anegdotę, jak to jedna pani się denerwowała, ze jej hoja jakaś leniwa i wypuszcza tylko te drewniane nitki i ona je obrywa - ta pani to jakaś moja ciotka, którą usłużnie ktoś poinformował, że właśnie TEGO jej nie wolno robić).

I co , ciocia Ania....mogę ogródek zakładać, co?

:)))