brak myślenia i

sobota, 21 stycznia 2012

| | |
i skupiania się nadmiernego na troskach innych bardzo usilnie ćwiczę, Od jakiegoś czasu. Jakby nic i nikt poza mną i KMem i codziennymi tematami nie istniało. Praca dom, praca dom. I tak każdego dnia. Myślenie o tym, co zawrzeć w opinii badanych dzieciaków, jakiej wskazówki udzielić dziecku lub rodzicowi, którego dziecko mam w terapii to chyba jedyne głębsze myśli, jakie miewam na co dzień. To chyba skrajność do tego, co robiłam kilka lat temu. Jak guma niemalże się odbiłam. Tak mam teraz. Izoluję się, omijam szerokim łukiem ambitniejsze filmy, "głębsze" (typu zmaganie sie z chorobami, z podejmowaniem decyzji o istnieniu, sens istnienia itp). Do kina chodzę na rozrywkę (ale amerykańskiego "Kaca" też unikałam) albo efekty specjalne. W TV zdarza mi sie widzieć "inne kino". Czas wolny (po pracy i obiedzie), czyli po 19 rzadko kiedy spędzamy w towarzystwie innym niz swój. Oglądam seriale kryminalne/medyczne, czytam kryminały, troszkę robótkuję. Czasami siedzimy przed Tv wspólnie na coś patrząc. Czasem wypad gdzieś do lokalu na kolację, albo wspólne pichcenie.
Dopadł mnie chyba jakiś kryzys. Wiem, że zaniedbuję co poniektórych, że mam coraz mniej cierpliwości, że babcia ma prawo do tego, by nie zapisać sobie na kartce w, co potrzebuje i dzwonić , żeby jej cośtam dokupić.....
Ijch.....Przyszło mi do głowy, ze rzeczywiście żyjemy z dnia na dzień. Że nerwówki z pracy przenosimy dodom. Że jakoś tak, kurcze....,mam wrażenie, ze jakoś tak ....płytko żyję....Nie umiem tego inaczej określić....Nie chcę niewiadomo jakich wyżyn osiągać intelektualnych, ale ...Złapałam sie na tym, że nie zastanawiam sie nad życiem, co kiedyś robiłam nieustannie. Rozmyślałam, rozważałam.....Nie, żeby mi to jakieś rezultaty na miarę światową przynosiło, ale ....no właśnie.....taka mysl, ze już tego nie robię.....

Skończyłam czytać ksiażkę Motyl Lisy Genovy.....
I nie żałuję, ze mogłam ją przeczytać

3 komentarze:

Pani Niteczka prezentuje pisze...

To po części wina pogody... ale wiesz czasami warto przetasować życie, wybrać to co dla nas dobre, a nie dla całego swiata

monilew pisze...

Jola.....nie wiem czy pogody czy wlaśnie przewartościowania......Robię to, co dla mnie/dla nas najlepsze....ale potem jakieś wyrzuty sumienia mam....Nie powinno ich być....wiem o tym, bo mi lepiej, bez krzywdy dla innych....może trochę nie po mysli osób zainteresowanych pomocą/wsparciem....ale bez szkody dla mnie.....Tylko czasem mi sie włącza wyrzut......bo wcześniej tak nie postepowałam....
Może ta pogoda powoduje wyrzuty, co?
I te mysli, że mi czegoś brakuje....moze.............
ej tam....porobiło mi sie.....
przejdzie.......

justa35 pisze...

wartościowanie dobre...... a

Prześlij komentarz